Zbigniew miał 58 lat, gdy postanowił otworzyć małą firmę doradczą po odejściu z korporacji. Wiedzy branżowej mu nie brakowało, ale prowadzenie własnego biznesu to zupełnie inna para kaloszy.
Pierwsze tygodnie bez planu
Przez pierwsze dwa miesiące Zbigniew działał intuicyjnie. Wystawiał faktury zbyt późno, nie pilnował terminów płatności i podpisał umowę z klientem bez jasno określonego zakresu prac. Główne błędy początkujących w biznesie i jak ich unikać to temat, który zaczął go naprawdę interesować dopiero wtedy, gdy stracił pierwszą należność.
Wtedy trafił na Henryka, emerytowanego właściciela firmy logistycznej, który zgodził się spotykać z nim co dwa tygodnie.
Co konkretnie zmienił mentor
Henryk nie dawał gotowych odpowiedzi. Zamiast tego zadawał pytania: ile masz teraz na koncie, ile musisz mieć za trzy miesiące, co się stanie jeśli ten klient nie zapłaci. To zmuszało Zbigniewa do myślenia o liczbach, nie o marzeniach.
Po czterech miesiącach Zbigniew wprowadził prosty arkusz przepływów gotówki, zaczął pobierać zaliczki i zrezygnował z klientów, którzy nie chcieli podpisywać umów. Żadna z tych rzeczy nie była odkryciem naukowym, ale bez kogoś kto je wyegzekwuje, łatwo je odkładać.
Co z tego wynika dla starszych przedsiębiorców
Doświadczenie zawodowe nie zastępuje wiedzy o prowadzeniu firmy. Mentor nie musi być z tej samej branży, ważne żeby zadawał trudne pytania zanim zrobi to rynek.